Dlaczego Ja jestem super?

Jeszcze dwa lata temu wydawało mi się, że świat i moje życie nie mają sensu. Mój mąż na wiadomość o tym, że będziemy mieć trzecie dziecko dostał szału. I nie był to szał radości. Wkrótce kończyła mi się umowa o pracę i jasne było, że nikt mi jej nie przedłuży, jeśli pójdę na zwolnienie. Ani on, ani ja, nie wyobrażaliśmy sobie utrzymania domu i dwójki dzieci z jednej pensji. Do tego kredyt, samochód i masa pomniejszych zobowiązań… Czułam, że człowiek, który powinien być dla mnie najbliższy oddala się ode mnie, a ja zaczynałam czuć się winna. Nie miałam siły, żeby poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Bardzo szybko musiałam iść na L4 – lekarz stwierdził, że nadmierny wysiłek może zaszkodzić nie tylko dziecku, ale i mnie samej.

Godzinami siedziałam w naszym niespłaconym domu i bezsensownie przeglądałam wszystko, co się napatoczy w Internecie. Pewnego dnia, na YT trafiłam na filmik zatytułowany „Nie ma rzeczy niemożliwych”. Pomyślałam sobie „ta… jasne”, ale jednak włączyłam „play”. Obejrzałam wywiad Mateusza Grzesiaka z Łukaszem Jakóbiakiem i przeszłam na kanał główny. Oglądałam filmy Mateusza Grzesiaka i poczułam, że jest dla mnie nadzieja. Zaczęłam szukać informacji na jego temat, w tajemnicy przed mężem zamówiłam kilka książek i zaczęłam czytać.

Szybko zrozumiałam, że wcale nie jest tak źle. Miałam stracić pracę – OK. Ale przecież ja jej nienawidziłam z całego serca. Marzyłam o jej zmianie, jednak zawsze się bałam. I oto proszę – moja ciąża sama wymusiła zmianę. Postanowiłam szukać czegoś, co będę mogła wykonywać będąc w domu i znalazłam.

Pomyślałam sobie, że ta ciąża to prawdziwe błogosławieństwo. Kiedy opadł ze mnie stres, zupełnie nieświadomie zaczęłam odbudowywać relację z mężem, który widział zmiany i był nimi zaintrygowany. Kiedy przyszedł termin porodu był ze mną od początku do końca. To nas niesamowicie zbliżyło. Moje znajome nie mogły nadziwić się, jak z „czarnej D*” wyszłam na prostą. Coraz częściej pytały mnie co mają zrobić, a ja chętnie dzieliłam się swoją nowo zdobytą wiedzą. Wiedziałam, że najważniejsze to pozytywne myślenie. Starałam się nim zarazić wszystkich, którzy tego potrzebowali.

Dziś mam 35 lat, kochającego męża, trójkę dzieci i pracę, którą lubię. Coraz częściej słyszę, że powinnam podzielić się swoim doświadczeniem z innymi, nie tylko tymi najbliżej mnie. Dlatego powstał ten blog.

Na początek zdradzę Ci dziś największy sekret, o którym będę Ci przypominać za każdym razem: Jesteś Super! Nie wierzysz? Już wkrótce to się zmieni – sama zobaczysz.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*